Wojna o drewno. Lasy będą sprzedawać drzewa jak ropę?

Dodano: 2010-09-29

Lasy Państwowe chcą sprzedawać drewno jak ropę w kilkuletnich kontraktach terminowych. - Dzięki temu firmy będą mogłyby planować produkcję - tłumaczą. Co na to tartaki? Dla nich to za mało.

Wszystko zaczęło się od złożonego kilka tygodni temu donosu Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, do CBA, ABW, CBŚ i Prokuratury Generalnej. Izba , oskarżyła Lasy Państwowe, że ich pracownicy są skorumpowani, a przetargi na drewno w internecie ustawiane. Dowody?

W lutym do jednego z systemów aukcyjnych, używając loginów i haseł od pracowników Lasów, dobrały się firmy z branży drzewnej. Mogły w ten sposób obserwować, jakie oferty składają ich konkurenci. W maju kilka firm poprzez podstawioną spółkę zawyżało ceny na aukcji, usiłując pozbawić swoich konkurentów dostępu do drewna. Po wygranym przetargu zamierzały się z niego wycofać. Lasy unieważniły wtedy ponad 90 przetargów na kwotę 45 mln zł.

Lasy ripostują, że sprawa jest postawiona na głowie. Ich zdaniem wpierw branża drzewna włamywała się do systemu, usiłując manipulować aukcjami a później oskarżyła Lasy o łamanie prawo.

Cały konflikt w rzeczywistości jest o sposób sprzedawania drewna. Lasy Państwowe sprzedają co roku 33 mln m sześć. Mają blisko 90-proc. udział w hurtowej sprzedaży drewna w kraju. Zapotrzebowanie jest jednak średnio o 10 proc. większe. Drewno oferowane jest na aukcjach internetowych... co pół roku.

- Jak w tej sytuacji duże firmy mogą cokolwiek planować? - pyta branża.

- Prowadzę pięć tartaków. Muszę kupować drewno sprzedawane klientom indywidualnym. Ot, takie jak do kominka. Inaczej staną fabryki, które zamawiają u mnie towar - skarżył się nam jeden z przedsiębiorców.

Polska jest numerem cztery na świecie w produkcji mebli. Branża drzewna i meblarska to ponad 10 proc. naszego eksportu. Taka sytuacja może - zdaniem branży - grozić zniszczeniem polskiego przemysłu drzewnego zatrudniającego 300 tys. osób i produkujących towar o wartości 61 mld. zł

Lasy? Proponują kompromis. Połowa drewna byłaby sprzedawana na otwartych aukcjach, w których mogła by wystartować każda firma. Druga połowa byłaby oferowana w ramach trzyletnich kontraktów dla stałych odbiorców.

- Podobnie jak do tej pory, składaliby oni swoje oferty w przetargu - opowiada "Gazecie" Marian Pigan, dyrektor generalny Lasów Państwowych. - Zwycięzcy mieliby gwarantowaną dostawę drewna przez trzy lata. Ale w zamian musielibyby liczyć się z tym, że za nieodebrane drewno zapłaciliby wysokie kary. To rozwiązanie dawałoby LP i przemysłowi drzewnemu stabilizację.

Kiedy zmiany mogły by wejść w życie? - Tego jeszcze nie wiemy. Musimy najpierw podyskutować z UOKiK, aby sprawdzić, czy to rozwiązanie nie naruszy praw konkurencji - twierdzi - Rozmowy z Urzędem trwają, Lasy mają nadzieję, że zakończą się w ciągu kilku dni. Co o kompromisie sądzi branża?

Bogdanowi Czemko dyrektorowi Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego pomysł trzyletnich kontraktów się podoba. Ale tylko tyle. Czemko uważa, że polskie firmy i tartaki mają szansę rozwijać się tylko wtedy, gdy na przetargach ograniczonych będzie oferowane nie mniej niż 80 proc. drewna. A jeszcze lepiej jeśli wspomniane 80 proc. drewna zamiast na przetargach będzie sprzedawane w ramach dwustronnych umów między poszczególnymi firmami a Lasami. Lasy na taką propozycję nie chcą jednak przystać. I mają po swojej stronie UOKiK.

Pas? Nie. - Cały czas rozmawiamy o tej sprawie z rządem. Liczę, że się porozumiemy - opowiada Czemko.

Lasy wysłały już list do premiera z prośbą o interwencję. W konflikcie między stronami mediuje minister w kancelarii premiera Michał Boni

Zasady sprzedaży drewna ma ustalić nowa ustawa o lasach (dziś jest to w gestii dyrektora generalnego Lasów Państwowych). Prace nad nią właśnie prowadzi Ministerstwo Środowiska Sprawa Lasów Państwowych i ich dochodów jest ostatnio szczególnie bliska rządowi.

Gabinet Donalda Tuska chce bowiem włączyć Lasy do sektora finansów publicznych. Lasy, związki zawodowe, oraz byli dyrektorzy przedsiębiorstwa protestują przeciw włączeniu do budżetówki twierdząc, że może to ich przedsiębiorstwo zwyczajnie wykończyć. Ich zdaniem rządowi chodzi tutaj tylko o pieniądze. Przychody Lasów ze sprzedaży drewna ok. 6 mld. zł - trafiały by do ministerstwa finansów. A rząd zyskał by dostęp do 2 mld. zł nadwyżki, którą monopolista kryje w swojej kasie.

Dlatego Krajowy Sekretariat Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ "Solidarność" apeluje do leśników o przyłączenie się do ogólnokrajowej manifestacji planowanej na dziś w Warszawie jako "wyraz dezaprobaty" wobec polityki rządu.

Artykuł pochodzi ze strony:
http://wyborcza.pl/1,75248,8438438,Wojna_o_drewno__Lasy_beda_sprzedawac_drzewa_jak_rope_.html

Zdjęcia